Horror w Czańcu! Trzy gole w dziewięciu!

TEKST
07 października 2015 , 17:48
Horror w Czańcu! Trzy gole w dziewięciu!

Bielszczanie grali w dziewiątkę, a mimo to zdołali zdobyć trzy gole i dwukrotnie doprowadzić do remisu.

LKS Czaniec – BKS Stal 4:3 [2:2] (1:0)

Bramki:

1:0 Nowak (20')

1:1 Szczurek (70')

2:1 Praciak (76')

2:2 Brychlik (90')

3:2 Kozioł (100')

4:2 Nowak (108')

4:3 Brychlik (111')

Żółte kartki:

Kozioł, Łoś - Rucki, Lewandowski

Czerwone kartki:

Rucki (36') za drugą żółtą

Lewandowski (43') za brutalny faul
 

LKS: Majda, Żak, Gola (76. Kozioł), Łoś, Borak, Fabisiak, Kwaśniewski, Nowak, Praciak (82. Łącki), Hałat (65. Rzeszutko), Gołuch
 

BKS: Kozik, Prokopów, Bąk (46. Wójcik), Luke (90. Brychlik), Caputa (90. Iskrzycki), Rucki, Kocur (90. Czaicki), Zdolski, Sobala, Szczurek, Lewandowski

Spotkanie półfinałowe Pucharu Polski na szczeblu BOZPN pomiędzy LKS Czaniec a BKS Stal nie miało faworyta. W lidze co prawda lepiej radzą sobie bielszczanie, ale mecz odbył się w Czańcu, gdzie przecież kilka tygodni temu BKS Stal zanotował pierwszą i jak na razie jedyną porażkę w lidze. Bielszczanie liczyli na zwycięstwo czego dowodem miał być wyjściowy skład BKS Stal, który niewiele różnił się od tych, w których bielska drużyna gra w lidze.

Początek spotkania to dobra gra podopiecznych trenera Rafała Góraka, którzy kilka razy zagrozili bramce gospodarzy. Kilka niecelnych strzałów Konrada Bąka i dobrych wrzutek Seweryna Caputy to jednak było zbyt mało, by zdobyć bramkę. Tymczasem piłkarze z Czańca w swoim stylu bronili się i czekali na swoje szanse. W 20. minucie wykonywali rzut wolny, piłka poszybowała na długi słupek, gdzie zgrał ją jeden z gospodarzy wzdłuż linii bramkowej. Futbolówka dotarła do Konrada Nowaka, który z dwóch metrów strzelił do pustej bramki. Bielszczanie od razu rzucili się do odrabiania strat, ale znów nie potrafili poważnie zagrozić bramce LKS. W 36. minucie Dariusz Rucki faulował ruszającego z kontrą piłkarza gospodarzy i zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. BKS Stal musiał więc grać w dziesięciu, a kilka minut później nawet w dziewięciu! Czerwoną kartką ukarany został bowiem Karol Lewandowski, który brutalnie sfaulował przeciwnika.

Druga połowa rozpoczęła się od błędu sędziego. Nie dość, że bielszczanie sami sobie utrudnili mecz przez dwie czerwone kartki, to w 51. minucie sędzia nie zauważył ręki w polu karnym Czańca. Kolejne minuty to popisy strzeleckie Daniela Gołucha (LKS) i Marcina Kocura (BKS Stal), oraz świetne interwencje bramkarzy: Krzysztof Kozik końcami palców na rzut rożny, a Michał Majda w ten sam sposób na słupek. W 70. minucie bramkarz gospodarzy był już jednak bezradny. Z rzutu wolnego przymierzył Michał Szczurek i doprowadził do remisu. Z korzystnego wyniku bielszczanie cieszyli się zaledwie kilka minut. W 76. minucie Czaniec zdobył drugą bramkę przy biernej postawie bielskich obrońców. Na listę strzelców wpisał się Praciak. W dziewięciu BKS walczył bardzo ambitnie i to się opłaciło. W doliczonym czasie gry Caputa dograł w pole karne, a Brychlik doprowadził do remisu i tym samym do dogrywki.

Po dziesięciu minutach doliczonego czasu gospodarze znów wyszli na prowadzenie, ale BKS nie dawał za wygraną i walczył do samego końca mimo potwornego zmęczenia. Efektem była kontra LKS i gol Nowaka na 4:2. Dwubramkowa strata nie zatrzymała jednak bielszczan, którzy w 111. minucie zdobyli kontaktowego gola, a na listę strzelców po pięknej indywidualnej akcji zdobył Brychlik. Na więcej bielszczanom nie starczyło czasu i sił, choć bardzo się starali. Odpadamy z Pucharu Polski BOZPN.